Z powodu zagrożenia pryszczycą skontrolowano 933 transporty zwierząt
Działania służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w regionie i kontrole granic, które zapobiegły rozprzestrzenieniu się groźnej choroby zwierząt, podsumowano w środę w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim w Szczecinie.
„W okresie od 11 stycznia do 7 marca skontrolowano 933 transporty zwierząt. Tylko w jednym przypadku stwierdzono nieprawidłowości i transport zawrócono do Niemiec” – przekazał w komunikacie wojewoda Adam Rudawski.
Wyjaśnił, że 24-godzinną służbę na polsko niemieckiej granicy pełnili funkcjonariusze Policji, pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, a także Inspekcja Transportu Drogowego, Krajowa Administracja Skarbowa, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej i strażacy. Wojewoda przypomniał, że w Kołbaskowie (największe drogowe przejście graniczne w woj. zachodniopomorskim) i Lubieszynie prowadzona była również bioasekuracja – dezynfekcja samochodów.
Ognisko pryszczycy zostało wykryte 10 stycznia br. w stadzie bawołów wodnych w przygranicznym powiecie Maerkisch-Oderland w Niemczech, kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy. Ta choroba wirusowa nie jest niebezpieczna dla ludzi, ale bardzo groźna dla zwierząt. Atakuje parzystokopytne - zarówno zwierzęta hodowlane (krowy, świnie, owce, kozy), jak i dzikie. Szybko się rozprzestrzenia, powodując straty w rolnictwie, gospodarce i zagrożenie bezpieczeństwa żywności.
„Kontrole wprowadziliśmy bezzwłocznie, mimo że działania niemieckich służb pozwoliły uniknąć rozprzestrzeniania się choroby na terenie Niemiec. Naszym celem było wykluczenie zagrożenia dla naszych hodowców” - zaznaczył w komunikacie Rudawski.
12 marca Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt przyjęła wniosek o uznanie większości Niemiec za wolne od pryszczycy (poza strefą zamkniętą wyznaczoną w miejscu odkrycia choroby), ale kolejne ogniska choroby pojawiają się na Słowacji.
Informację w tej sprawie przedstawił w środę w Sejmie szef Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi Czesław Siekierski. „W związku z zagrożeniem pryszczycą wprowadzone zostały rygorystyczne kontrole weterynaryjne na południowej granicy kraju” – poinformował minister. „Pryszczycy nie ma w Polsce, ale jest nadzwyczajna mobilizacja” – podkreślił.
Minister przekazał, że na 10 przejściach granicznych służby weterynaryjne prowadzą dyżury, rozstawiono bramki i maty dezynfekcyjne. We wtorek w MRiRW odbyło się kolejne posiedzenie sztabu kryzysowego koordynującego działania prewencyjne ministerstwa w związku z zagrożeniem pryszczycą. W poniedziałek potwierdzono piąte ognisko pryszczycy na Słowacji, w gospodarstwie w Plavecky Szvrtok, w powiecie Malacky, na północnym zachodzie kraju.
Siekierski przekazał w Sejmie, iż rząd słowacki szacuje koszty odbudowy stad hodowlanych już zaatakowanych pryszczycą na 60 mln euro. "Pryszczyca stanowi zagrożenia dla łańcuchów żywnościowych, przynosi straty ekonomiczne. Nie jest moim celem wywołanie nadmiernego niepokoju, ale skala zagrożenia jest naprawdę duża" - przyznał minister.
Siekierski przypomniał, że ostatni przypadek pryszczycy w Polsce miał miejsce w 1971 roku.
Wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski zadeklarował gotowość wznowienia kontroli transportów zwierząt na przejściach granicznych z Niemcami, „jeśli tylko będzie to konieczne”. (PAP)
tma/ ab/ pad/
